Skontaktuj się z nami tel. +48 22 446 83 80

Stawanie na kotwicy / kotwiczenie

Czynnością, którą podczas rejsu po Morzu Śródziemnym wykonujemy często jest stawanie i odchodzenie z kotwicy. Oto kilka prostych reguł, które zapewnią bezpieczne i sprawne wykonanie tych manewrów.

 

Porządek na pokładzie

Nie operujemy kotwicą, póki na pokładzie nie ma klaru. Podczas rzucania kotwicy płyniemy z morza i porządek zazwyczaj mamy, ale i tak powinniśmy sprawdzić:
– czy nie wiszą za burtą jakieś liny, które mogłyby się wkręcić w śrubę
– czy z pokładu pozbierane są wszelkie przeszkody (klapki, ręczniki, czy ktoś nie zaczął już wodować bączka itd.)
– czy nie zostały plamy po kremach do opalania (ślisko!)

Więcej bałaganu czai się podczas odchodzenia z kotwicy – złym pomysłem jest podnoszenie bączka, sprzątanie stołu w kokpicie, rozwieszanie rzeczy na relingu i w tym samym czasie podnoszenie kotwicy. Zatem – czysty pokład, uprzątnięte liny, sklarowane, choć gotowe do rozwinięcia żagle.

 

Podział ról

W operowaniu wyciągarką udział biorą trzy, maksymalnie cztery osoby: sternik, osoba przy maszcie do przekazywania komend, osoba na dziobie i ewentualnie osoba z bosakiem. Trzeba uświadomić sobie, że praca z wyciągarką jest niebezpieczna. Tak, niebezpieczna. Wyciągarka ma moc około 1000 W, łańcuch z kotwicą waży nawet kilkaset kg, jedna ręka włożona, gdzie nie trzeba – i nie ma ręki. Chaos, tłok, przekrzykiwanie się, „dobre rady” – to wszystko trzeba wygonić na rufę, albo pod pokład.

Przyjmijmy jako zasadę, że na dziobie jedna osoba obsługuje wyciągarkę i urządzenia kotwiczne. Druga stoi przy maszcie, obserwuje i przekazuje polecenia i komunikaty. Między nimi nie może się znajdować nikt dodatkowy – w razie kłopotów ludzie mają zwyczaj rzucać się z pomocą i wtedy łatwo o wypadek.

 

Zasady działania windy

Winda kotwiczna służy do podciągania luźnego łańcucha i luźnej kotwicy do góry. I wyłącznie do tego. Nie wyrywamy kotwicy windą, nie podciągamy jachtu na windzie. Moc silnika windy jest za mała i ryzykujemy spalenie lub awarię mechanizmów. Do rzeczy „siłowych” służy silnik.

Winda zużywa dużo prądu. Niewielka, 1000-watowa winda pobiera ok. 100 amper. Zatem operując windą musimy mieć włączony silnik jachtu zapewniający dodatkowy prąd – inaczej rozładujemy akumulator i ani kotwicy, ani silnika.

Winda jest zabezpieczona przełącznikiem na panelu elektryki. W czasie drogi powinien on być wyłączony, włączamy go tylko na czas operowania windą. Niezwłocznie potem wyłączamy.

 

 

 

 

Winda, by działać poprawnie, musi mieć dobrze ułożony łańcuch na tzw. kole orzechowym. Aby łańcuch się dobrze układał, musi swobodnie zwisać z windy. Podczas pracy, pod windą, łańcuch układa się w stożek, zwis jest zbyt mały – i znienacka łańcuch potrafi „uciec”. Z ogromnym hałasem i chęcią urwania czegoś, co ktoś mógł położyć mu na drodze. Np. ręki czy nogi. Nie wolno do tego dopuścić – nie mieszamy wokół łańcucha ręką. Układający się w stożek łańcuch rozgarniamy bosakiem (najlepiej tępym końcem), tak stawiając nogi, żeby nie stały na drodze. Wówczas na dziób może się udać druga osoba do pomocy – ale tylko ona.

Sytuacje awaryjne

Większość wind ma sprzęgło, które możemy zwolnić za pomocą korby lub handszpaka. Wtedy kotwica „leci w dół” samodzielnie. Może to się przydać w sytuacji awaryjnej, ale – w razie awarii windy – lepiej jej nie używać, bo jak wtedy wybrać kotwicę?

Jeżeli zdarzy się jednak awaria windy czy elektryki, a my musimy zejść z kotwicy, wówczas wiążemy łańcuch krawatem do odpowiednio długiej liny, a linę wybieramy kabestanem. Po wybraniu odcinka łańcucha dowiązujemy linę z drugiej burty i znowu wybieramy. Jest to zajęcie męczące i niezbyt bezpieczne.

Może też się zdarzyć, że kotwica ugrzęźnie w dnie i nie da się jej wyrwać. Wówczas, gdy musimy zejść z kotwicy, musimy odrzucić łańcuch. Końcówka łańcucha zazwyczaj jest przymocowana do kadłuba zwalniakiem, szeklą, w ostateczności krawatem. Często szeklą bardzo zardzewiałą… Zanim zrzucimy łańcuch, dowiązujemy do niego solidną linę zakończoną bojką lub odbijaczem. Łańcuch i kotwica kosztują, taniej będzie poprosić nurków o wydobycie sprzętu z wody.

Rzucanie kotwicy

Kotwicę rzuca się, gdy jacht płynie wstecz. Nie w miejscu i nie naprzód, gdyż wtedy łańcuch spadnie na kotwicę, zaplącze się – i nie będzie to trzymało. Łańcuch ma się ładnie ułożyć na dnie.

Zatem podpływamy pod wiatr do miejsca, gdzie chcemy kotwicę rzucić, zatrzymujemy jacht i pozwalamy, by zaczął dryfować. Wtedy dopiero opuszczamy kotwicę. Jak dotknie dna, wydajemy łańcuch powoli tak, by zwisał prawie pionowo. Jacht będzie miał tendencję do uciekania dziobem od wiatru, zatem co jakiś czas kontrujemy silnikiem i sterem.

Łańcucha wydajemy co najmniej trzy razy tyle, ile wynosi głębokość na której stoimy. Oczywiście długość wydanego łańcucha liczymy od kotwicy do powierzchni wody, a nie do windy kotwicznej. Lepiej wydać go więcej, np. 5 x głębokość, niż za mało.

Łańcuch kotwiczny powinien mieć kolorowe oznaczenia ułatwiające ocenę, ile go już wydaliśmy – maluje się je co 5 lub 10 metrów. Niestety, uczony na kursach schemat kolorów „niebo-dach-ściana-piach” nie jest na świecie powszechny i każdy armator maluje po swojemu.

Winda kotwiczna

Po wydaniu łańcucha „zaciągamy” kotwicę, pracując silnikiem wstecz. Jeżeli jacht wyraźnie stoi w miejscu – operację zakończyliśmy sukcesem. Pamiętamy o wyłączeniu przełącznika na tablicy elektrycznej i ustawieniu alarmu kotwicznego na GPSie.

Na koniec teoretycznie powinniśmy założyć stoper na łańcuch tak, by zaknagować łańcuch przez linę do knagi – i by nie pracował on na windzie. Praktycznie na jachtach czarterowych stopery łańcuchowe się nie trafiają…


Szukasz czarteru jachtu na ciepłych wodach? Sprawdź nasze najlepsze, aktualne oferty.


Podnoszenie kotwicy

Po przygotowaniu jachtu do manewru podnoszenia kotwicy pracujemy powoli silnikiem naprzód tak, by mieć łańcuch dokładnie przed sobą. Obserwator z dziobu powinien nam pokazywać ręką kierunek łańcucha – i podbierać łańcuch na windzie w miarę, jak jacht przesuwa się do przodu. Często musimy robić przerwy na rozgarnianie stożka – pryzmy łańcucha. Gdy już kotwica znajduje się bezpośrednio pod dziobem jachtu i luz na łańcuchu jest wybrany, dajemy naprzód silnikiem, by wyrwać kotwicę z dna. Dopiero potem podbieramy już wybraną kotwicę wyciągarką.

Jeżeli dno jest muliste, to dopuszczalna jest na dziobie osoba z wiadrem i szczotką (na kiju, nie rękami!), która będzie co jakiś czas łańcuch płukać i czyścić.

Na koniec wciągamy kotwicę w rolkę, zabezpieczamy przetyczką i na wszelki wypadek wiążemy krawatem. Sytuacja, gdy z jakiś powodów winda puści i kotwica wpadnie do wody może być bardzo niebezpieczna.

Bojrep

Kotwice często na dolnym końcu trzonu mają ucho, do którego można przywiązać linkę zakończoną bojką. Bardzo polecam, z dwóch przyczyn. Raz, że oznaczamy, gdzie jest nasza kotwica (i może sąsiedni żeglarz nie rzuci swojego łańcucha na krzyż). Dwa, że w razie zablokowania kotwicy w jakiejś skale bojrep daje szansę na jej wyciągnięcie – działa „w drugą stronę” przecież. Tylko linka musi być dość mocna.

Trzeba jednak uważać, by taka linka nie nawinęła się na śrubę napędową jachtu.

Postój w nocy

By mieć pewność, że na kotwicy stoimy, a nie pełzniemy, włączmy alarm kotwiczny na GPSie. Będzie on piszczał, gdy nasza pozycja zacznie się zmieniać. Zaznaczyłbym też waypoint w miejscu rzucenia kotwicy.

Gdy mamy lornetkę z kompasem albo ręczny namiernik, robimy namiary na trzy obiekty (najlepiej świecące w nocy i oddalone od siebie pod różnymi kątami). W razie, gdy namiary te zaczną nam się w nocy zmieniać – coś się dzieje. A naprawdę, wszystko w nocy wydaje się inne, więc nasz spokój jest tego wart.

I na koniec

W porcie starajmy się przepłukać windę (tylko nie jej silnik), koło orzechowe i okolice słodką wodą z węża. Zbierająca się w mechanizmach sól potrafi je zablokować, a korozja aluminiowych elementów (w mniejszych windach) postępować będzie znacznie wolniej.

autor: Jacek Kijewski


Chcesz wiedzieć gdzie rzucić kotwicę, aby bezpiecznie spędzić noc?


Zatoka Stoncica

 

 

 

Posty w kategorii

Przejęcie jachtu - na co zwrócić uwagę

Przejęcie jachtu – na co zwrócić szczególną uwagę

Czy znasz to uczucie, kiedy po długich tygodniach oczekiwania na wymarzony rejs, w końcu... więcej »

zobacz więcej
Żeglowanie katamaranem

Żeglowanie na katamaranie

Co znajdziesz w tym artykule: Żeglowanie na katamaranie jest prostsze niż myśliszManewrowanie katamaranemKotwiczeniePrzechyłSztałowanieRefowanie żagliŁadowanie... więcej »

zobacz więcej
Choroba morska na pawęży

Choroba morska – nie taki diabeł straszny

Mając do dyspozycji jedynie kilka tygodni urlopu w roku, warto dobrze przemyśleć kwestię choroby... więcej »

zobacz więcej

Punt

Stryjeńskich 15A lok 5 (1 piętro)

02-791 Warszawa

tel. +48 22 446 83 80

fax +48 22 894 00 42

 

info(@)punt.pl

Mamy dla Ciebie prezent!

Zapisz się do naszego NEWSLETTERA
i odbierz darmową kolekcję
przewodników dla żeglarzy.