Skontaktuj się z nami tel. +48 22 446 83 80

Dzień Dziecka pod żaglami czyli żeglarstwo minimalistyczne cz. 1

Wyruszyliśmy świtem (chciałoby się napisać „bladym” ale zakrawałoby to na mocne ubarwianie). Było jednak na tyle wcześnie, że alarm pod tytułem „Obama w Warszawie” jeszcze nie działał a tym samym Żwirki i Wigury stała dla nas otworem – nie zdążyli zablokować. Siąpiło, padało, szare, nisko wiszące chmury nie odstępowały nas przez całą drogę. Było ślisko. Mimo to droga minęła nam szybko i sprawnie. Było wyjątkowo pusto. Do tego stopnia, że na parkingu w Austrii, pomimo pory obiadowej, byliśmy jedynymi gośćmi w restauracji. Autostrada po stronie Chorwackiej była również niezwykle opustoszała. Zabolała jedynie opłata za autostradę w Słowenii – te 30 Euro można było sobie darować i przejechać bocznymi drogami (raptem 40 minut jazdy). W sumie podróż do Trogiru zajęła nam 15 godzin. Ponieważ nie było jeszcze tak późno zamiast do mariny pojechaliśmy prosto do naszej ulubionej Baletnej Skoli czyli restauracji między Trogirem a Kasztelą. Załapaliśmy się na ostatni wolny stolik na powietrzu. Jedzenie jak zwykle nie rozczarowało. Jacht czekał na nas otwarty. Wrzuciliśmy rzecz i zmęczeni drogą oraz upojeni wypitym przy kolacji winem padliśmy.

Trogir to jedno z najpiękniejszych miast Chorwacji. Stare miasto położone pomiędzy dwoma kanałami jest zamkniętą enklawą oddaną pod władanie turystów. W ciągu ostatnich lat niewiele się tu zmieniło. Przybyło kilka dodatkowych sklepów z pamiątkami, jakaś nowa knajpka, promenada wzdłuż morza nabrała światowego wyglądu dzięki nowej nawierzchni i nowoczesnym w kształcie ławkom. Ale poza tym jest to ten sam Stary Trogir co zawsze. Nadal można kupić rakije i travarice od babci w bramie.

Marina w Trogirze jest znakomicie położona: na przeciwległym brzegu co Stare Miasto. Można trochę ponarzekać, że miejsca między pomostami nie jest zbyt wiele, szczególnie przy manewrowaniu dużym jachtem ale sąsiedztwo Twierdzy Kamerlengo rekompensuje trudy cumowania. Jest tu kameralnie a jednocześnie jak na Chorwacje dość elegancko. Warto jedynie zastanowić się nad wymianą pieniędzy. W marinie kurs nie jest korzystny, a do tego dochodzi całkiem spora: 3% prowizja. Dużo korzystnie wychodzi wymiana pieniędzy w kantorze na mieście.

 

Ten rejs to prezent dla naszych dzieci z okazji Dnia Dziecka. Ustalamy na początku, że nigdzie się nie spieszymy, plan rejsu będzie powstawał spontanicznie, a my będziemy kotwiczyć – z dala od turystycznych punktów takich choćby jak Hvar, najchętniej codziennie w innym miejscu, którego jeszcze nie znamy. Ponieważ mają to być przede wszystkim wakacje dla dzieci uwzględniamy ich prośby i zachcianki. Zgodnie z tym planem pierwszego dnia zaczęliśmy od lodów, potem niespiesznie wspięliśmy się na mury Twierdzy Kamerlengo (20 kun dorosły, 15 kun dziecko) a zakończyliśmy spacer na targu w Trogirze na stoiskach z pamiątkami.

Jeśli chce się poczuć lokalny klimat to Targ w Trogirze jest do tego idealnym miejscem. Po pierwsze otwarty siedem dni w tygodniu, po drugie można tu kupić świeże owoce i warzywa z przydomowych ogródków, ale również domowo pędzoną travaricę spod lady, czy oliwę z oliwek. Przy okazji jest tu jeszcze świeże pieczywo, ubrania z Chin, kwiaty, zestawy do pływania, kantor, budy z pamiątkami i pewnie wiele, wiele innych rzeczy. O ceny trzeba pytać. Kupiliśmy świeże warzywa i owoce. Szczególnie dobre okazały się czereśnie. Sądzimy, że na sałacie nieźle przepłaciliśmy – 18 kun, ale są wakacje i nie będziemy przywiązywać zbyt dużej wagi do takich szczegółów. Dzieciaki uszczęśliwione oglądają swoje muszelki.

Wracając do mariny zatrzymujemy się na chwilę na moście by popatrzeć na główny deptak Trogiru. Jest jeszcze przed sezonem co wyraźnie rzuca się w oczy. Nie ma tłumu turystów a jedynie pojedyncza grupa francuzów w charakterystycznych pomarańczowych czapeczkach. Wzdłuż miejskiego nabrzeża nie cumuje żaden jacht – widok nie spotykany w sezonie. Pogoda jest piękna. Gorąco ale nie tak upalnie jak potrafi być w sierpniu. Chłodny wiatr od morza przynosi orzeźwienie. W marinie niedzielna sjesta. Wszystko już pozamykane za wyjątkiem niewielkiej knajpki. Ci co mieli wypłynąć dawno już to zrobili. Nawet dzieci z klubu sportowego zwodowały swoje optymisty i zniknęły z pola widzenia.

Chorwacja Dzień Dziecka pod żaglami

Czekamy na resztę naszej załogi przygotowując szybki obiad. Naszym domem na najbliższy tydzień będzie sześcioletnia Bavaria 46 Kalimera z Dalmatia Charter. Jacht jest znakomicie utrzymany. Pływanie z tej firmy ma jeden duży atut – na jachcie jest laptop z dostępem do internetu przez cały czas trwania rejsu. Miłym gestem jest również butelka lokalnego alkoholu i miseczka z figami. Pływamy w cztery osoby dorosłe i trójkę dzieci – tak więc warunki bardzo komfortowe.


Planujesz rejs w Chorwacji? Sprawdź co możemy Ci zaoferować!


Nareszcie jesteśmy w komplecie. Dopełniamy zbiorniki z wodą i wypływamy. Wieje całkiem nieźle – na samej genule płyniemy ponad 8 węzłów. Kierujemy się w stronę wyspy Solta. Dzieciaki rwą się do sterowania i całkiem nieźle im to wychodzi – ale szybko się nudzą. Po niecałych trzech godzinach (pisałam już na wstępie, że przeloty miały być krótkie 🙂 cumujemy w zatoczce Stomorska. Na jachcie mamy mocno zdezaktualizowany przewodnik 777 portów i zatok z 2001 roku, w którym czytamy: Stomorska – mały pomost jest najczęściej zajęty (…) przed nabrzeżem leży duży wrak (…) W miejscowości sklep, poczta i restauracja”. Jak jest w rzeczywistości? W ciągu ostatnich lat Stomorska przeobraziła się w niewielki kurort wakacyjny z licznymi kwaterami do wynajęcia oraz centrum nurkowym. W miejsce małego pomostu powstało nabrzeże z prądem i dostępem do wody gotowe na przyjęcie ok. 20 jachtów. Wraku nigdzie nie widać. Za postój zapłaciliśmy 280 Kun. Toalety i prysznice nad pocztą za dodatkową opłatą (3kun / 15 kun). Gdy przypływamy jesteśmy 9 jachtem. Myślę że w sezonie musi być tu całkiem tłoczno o czym świadczy duża liczba restauracji. W jednej z nich – polecanej przez znajomego Chorwata (po przeciwległej stronie co port, druga w kolejności) jemy bardzo smaczną kolację. Nasi sąsiedzi – Czesi urządzają koncert gitarowy. Słów nie rozumiemy ale posłuchać miło.

Chorwacja Dzień Dziecka pod żaglami

Następnego dnia budzą nas dzwony z pobliskiego kościoła. Jest 6 rano. Przewracamy się na drugi bok i zapadamy w sen. Po śniadaniu idziemy z dziećmi nad morze. Niewielka, kamienista plaża i czyste morze są dobrym miejscem do kąpieli. Dzieciaki zakładają pianki i za chwilę są już w morzu. Słońce świeci naprawdę mocno. Widzimy wychodzące z portu jachty jeden po drugim. W końcu w porcie zostaliśmy tylko my. Godzinę później po zatankowaniu wody, zrobieniu zakupów i przejrzeniu poczty (sic! w szkole dzisiaj jest zebranie) wypływamy. Płyniemy w stronę południowego wybrzeża wyspy Brać. Naszym celem są bunkry oraz Pustelnia Blaća. Płyniemy przez chwilę na silniku ciągnąc za sobą dzieci w pontonie. Mają radochę. Gdy postawiliśmy żagle trochę zabawy mieli dorośli i z żeglowania i z testowania możliwości kamery wciągniętej na top masztu.

Chorwacja Dzień Dziecka pod żaglami

 

Galeria zdjęć z rejsu >>> Chorwacja Dzień Dziecka pod żaglami

Druga część relacji >>> Dzień Dziecka pod żaglami czyli żeglarstwo minimalistyczne cz. 2

 

 

 

Posty w kategorii

Relacja z rejsu: Norwegia Bergen-Stavanger

Jam Session – fiordy Norwegia

Był to niezapomniany rejs! Po banalnym pływaniu w Chorwacji, fiordy  wzbudzają w człowieku nabożne... więcej »

zobacz więcej

Rejs na Jam Session – NORWEGIA

Był lipcowy wieczór. Temperatura za oknem przekraczała 30 stopni C a ja zmagałam się... więcej »

zobacz więcej
Moja Chorwacja rejs 2010 i 2012

Moja Chorwacja czyli Rejs 2010 i 2012 (cz. 1)

 O Chorwacji i rejsach po Adriatyku napisano już tak wiele, ale mimo wszystko chciałabym... więcej »

zobacz więcej

Punt

Stryjeńskich 15A lok 5 (1 piętro)

02-791 Warszawa

tel. +48 22 446 83 80

fax +48 22 894 00 42

 

info(@)punt.pl

MENU
Mamy dla Ciebie prezent!

Zapisz się do naszego NEWSLETTERA
i odbierz darmową kolekcję
przewodników dla żeglarzy.