Okiem skippera: Grecja Dodekanez 2026
03 11 2026
Rozmawiamy o wrażeniach z rejsu z Sergiuszem Szackim, który ostatnie trzy rejsy spędził na Dodekanezie (październik 2025 i 2026, maj 2026).
Co znajdziesz w tym artykule:
Sergiusz, właśnie wróciłeś z rejsu po Dodekanezie. Co sprawiło, że wybrałeś ten właśnie kierunek?
Wydaje mi się, że jestem przykładem typowego polskiego żeglarza. Zaczynałem na Mazurach, gdzie w temat żeglarstwa wciągnęli mnie moi przyjaciele, z którymi żeglujemy razem do dziś – Grzesiek Stasiak i Czarek Kwiatkowski. Potem przyszedł czas na Bałtyk i pierwsze ciepłe morze, czyli Adriatyk. Z czasem jednak Chorwacja stała się dla mnie zbyt powtarzalna – po prostu brakowało mi nowych wrażeń. Stąd pojawił się pomysł na Grecję.

Nie ukrywam, że jestem nią absolutnie oczarowany. Zachwyca różnorodnością, przestrzenią i bezkresem morza, ale równie mocno grecką gościnnością i wspaniałą kuchnią. Co więcej, to kierunek z bardzo dobrym stosunkiem jakości do ceny. A dlaczego konkretnie Dodekanez? Ponieważ jest tam mnóstwo wysp i zazwyczaj jest ciepło nawet w październiku 🙂
Jak już jesteśmy przy pogodzie, powiedz coś więcej: jakich warunków można spodziewać się w październiku na Dodekanezie?
Tu nie ma jednoznacznych odpowiedzi, choć jedno jest pewne: woda w morzu o tej porze roku jest zawsze ciepła. W ubiegłym roku trafiliśmy w październiku na typowo letnie temperatury i mnóstwo słońca, choć trochę narzekałem wtedy na brak wiatru.
W tym roku z kolei pierwsze dwa dni były słoneczne i niemal bezwietrzne, ale potem mocno przywiało i popadało, dzięki czemu mogliśmy sprawdzić się w trudniejszych warunkach. Moi teściowie liczyli co prawda bardziej na spokojny chillout niż na wiatr wiejący z siłą 20–25 węzłów i fale, ale okazali się niesamowicie dzielni i dali radę. Zobaczymy, czy po tych emocjach będą jeszcze chcieli z nami popływać w przyszłym roku :-).

Co udało Wam się zobaczyć podczas tego rejsu?
O ile w maju popłynęliśmy na północ – odwiedzając Kalymnos (m.in. przepiękną zatokę Palionissos w kształcie fiordu), Leros, Patmos i Lipsi – tak tym razem wybraliśmy południe. Ponieważ ten kierunek wymaga trochę dłuższych przelotów, sięgających nawet 30 mil, a do tego pogoda była dość wymagająca, sporo czasu spędziliśmy na lądzie.

Najpierw popłynęliśmy na Tilos, potem dwie noce spędziliśmy na Symi – jedną w zatoce Panormitis, drugą w samym miasteczku – a na koniec rejsu zawinęliśmy na dwie noce na Nisiros.

Na tej ostatniej wyspie wynajęliśmy terenówki, zjeździliśmy okoliczne miasteczka i zeszliśmy do (czynnego) wulkanu. Biorąc pod uwagę tę dość nietypową jak na październik pogodę, uważam, że wykorzystaliśmy ten czas idealnie.

Czy są jakiej miejsca na Dodekanezie, które szczególnie polecasz?
Moim wielkim odkryciem podczas majowego rejsu były małe wysepki Arkoi, leżące na wschód od Patmos. Woda w ich rejonie wygląda dosłownie jak na Karaibach. Znajduje się tam urokliwy, mały port Augusta z zaledwie dwoma czy trzema tawernami. Czas naprawdę się tam zatrzymał. Co ciekawe, w jednej z knajpek żona właściciela mówi po polsku (!). Sama podkreśla jednak, że nie pochodzi z Polski, tylko z Kresów. Wyjątkowo klimatyczne miejsce.

Polecam również odwiedzić niewielką wysepkę Levitha, leżącą około 20 mil na południe od Patmos. Mieszka na niej tylko jedna rodzina, która prowadzi tawernę i zarządza kilkunastoma bojami. Wieczorem podpływa do ciebie właściciel i składa propozycję rodem z Matrixa – niczym wybór między czerwoną a niebieską pigułką: „Możecie tu po prostu stać na boi i wtedy płacicie kwotę X, albo nie płacicie nic za postój, ale przychodzicie do nas na kolację”.
Oczywiście wybraliśmy opcję z kolacją i ani trochę się nie zawiedliśmy. Miejsce ma niesamowity klimat, a menu w zasadzie nie istnieje – do wyboru jest po prostu ryba albo kozina. Do tego dobre wino, bardzo rozsądne ceny i świetne jedzenie. Kiedy Ci o tym opowiadam, już czuję, że chętnie bym tam wrócił.

Ciekawych miejsc na Dodekanezie jest mnóstwo. Dla inspiracji i uprzedniego zapoznania się z akwenem korzystałem z locji „Grecja dla Żeglarzy” Elżbiety i Piotra Kasperaszków oraz z „East Aegean” Roda i Lucindy Heikell.
A jak wygląda cumowanie w portach na Dodekanezie. Czego możemy się tam spodziewać?
Podobnie jak w innych zakątkach Grecji, cumuje się głównie stając na kotwicy, choć zdarzają się też muringi – na przykład w marinie na Kos czy na Leros.
Bardzo ciekawe jest cumowanie na Symi. Ze względu na znaczne głębokości pośrodku kanału ustawiono specjalne boje. Obsługa portu uczestniczy w manewrze: odbiera od ciebie cumę dziobową i mocuje ją do boi, natomiast cumy rufowe podaje się bezpośrednio na keję.
Jeśli chodzi o ceny za postój, to najwięcej zapłaciliśmy właśnie na Symi – około 45 EUR za Bavarię Cruiser 46, co w dużej mierze wynika z asysty przy cumowaniu. Na Nisiros nie zapłaciliśmy z kolei nic. Na Tilos stanęliśmy na kotwicy w zatoce. Generalnie Dodekanez jest bardzo przystępny cenowo. W większości portów miejskich obowiązują opłaty urzędowe, które są dosłownie groszowymi sprawami, do których trzeba czasem doliczyć kilkanaście euro za prąd i wodę.

Czy trudno znaleźć miejsce w porcie – mam tu na myśli szczególnie dostęp do prądu i wody?
Nie, absolutnie. W październiku na wodzie nadal jest sporo żeglarzy, ale nie ma już tłumów. A to oznacza, że nigdzie nie trzeba się specjalnie spieszyć. Podczas naszych rejsów ani razu nie mieliśmy problemu ze znalezieniem wolnego miejsca w porcie. Co prawda na Nisiros stanęliśmy jako jedni z ostatnich, ale było to już po godzinie 17:00.
Podobnie jest w maju, gdzie pływa zauważalnie mniej żeglarzy niż w październiku. Wynika to pewnie z temperatury morza, które jest jeszcze dość chłodne. Pod tym względem dużo lepiej wypada październik.

Rejs zaczynałeś na Kos. Jak oceniasz tę bazę pod względem dojazdu, zaopatrzenia, infrastruktury?
Z Warszawy, a zapewne także z kilku innych miast w Polsce, bezpośrednie loty na Kos oferuje biuro TUI – na ich stronie można wykupić same przeloty czarterowe, bez konieczności rezerwacji całego pobytu. W tym sezonie w soboty były nawet dwa połączenia dziennie (od kwietnia do października), więc to niezwykle wygodne rozwiązanie. Ceny nie są może tak niskie jak w Ryanairze, ale w zamian dostajemy wysoki komfort – lot z lotniska Chopina na pokładzie samolotów PLL LOT.

Sama marina na Kos to jedna z najpiękniejszych marin w całej Grecji – wszystko jest tam dopracowane w najmniejszych szczegółach. Na jej terenie znajdują się eleganckie łazienki, lokale gastronomiczne, butiki oraz dobrze zaopatrzony sklep spożywczy. Infrastruktura jest naprawdę kompletna.
Jeśli chodzi o większe zakupy przed rejsem, gorąco polecam wizytę w dużym markecie Kritikos, do którego z mariny można dojść pieszo w około 10 minut. Sklep jest świetnie wyposażony i ma przyjemny, lokalny klimat – kupimy tam między innymi świeże mięso, warzywa czy tradycyjną fetę na wagę. Co ciekawe, obsługa sklepu dysponuje furgonetkami: pakują całe wózki z zakupami i dowożą je prosto na pirs, pod sam jacht. To ogromna wygoda.

Warto natomiast zwrócić uwagę na kwestię tankowania paliwa. Na Kos – inaczej niż na przykład w marinie Alimos w Atenach – paliwo trzeba zatankować samodzielnie w piątkowe popołudnie. Stacja paliw mieści się poza główkami portu, podejście do niej jest dość wąskie, a na miejscu działają tylko dwa dystrybutory. W szczycie sezonu, przy dużym ruchu i mocniejszym wietrze, potrafi się tam utworzyć spory „młyn”, nie mówiąc już o konieczności odstania nawet 2-3 godzin. Jeśli jest taka możliwość, zdecydowanie polecam zatankować z wyprzedzeniem. My pod koniec rejsu zamówiliśmy cysternę na Nisiros, co bardzo spodobało się również samemu armatorowi.
To już Twój trzeci czarter z Kos. Jakie masz spostrzeżenia odnośnie lokalnych firm czarterowych?
Za pierwszym razem czarterowałem Oceanisa 40.1 w Dream Yacht Charter. Szukałem wówczas armatora dysponującego nowszymi jednostkami. Obsługa była fachowa i sprawna, a sam jacht świetnie się prezentował. Niemniej jednak posiadał drobne usterki – wynikające zapewne z faktu, że była to już końcówka sezonu – których obsłudze ewidentnie nie chciało się już naprawiać.
W tym sezonie z kolei dwukrotnie czarterowałem jacht w firmie Kekeris Yachts. I powiem szczerze: czuć ogromną różnicę. To nieduża, rodzinna firma – bazę na Kos prowadzi małżeństwo, Errikos i Christina, którzy są niezwykle pomocni, przyjaźni i widać na każdym kroku, jak bardzo im zależy. Mimo że jachty Kekerisa nie należą do najnowszych, są w świetnym stanie technicznym, nawet pod koniec intensywnego sezonu.
Przyznam nawet, że po doświadczeniach z Kekerisem zmieniłem swój sposób myślenia. Zawsze zależało mi na jachtach najnowszych, zakładając, że w nowej jednostce po prostu nic nie ma prawa się zepsuć. Okazało się jednak, że stosunkowo nowy jacht może być w o wiele gorszej kondycji technicznej niż starsza, ale zadbana łódź. Odniosłem wrażenie, że od samego rocznika o wiele ważniejsze jest to, jak ktoś dba o jacht na co dzień.
Na koniec standardowe pytanie: Gdzie wybierzesz się na kolejny rejs?
Wczesną wiosną planujemy męski wypad na Morze Wattowe, natomiast jeśli chodzi o „ciepłe” kierunki, to sądzę że Cię nie zaskoczę, oczywiście – Grecja!

Chcesz dowiedzieć się więcej na temat żeglowania na Dodekanezie? Poznać jego największe atrakcje? Zapraszamy do odwiedzenia strony: Czarter Jachtów Grecja – Dodekanez. Bazy Kos i Rodos.
Okiem skippera
To cykl rozmów ze skipperami, którzy dzielą się własnymi doświadczeniami z rejsów. Bez teorii i folderowych opisów – za to z praktycznymi wskazówkami, spostrzeżeniami i informacjami, które mogą przydać się każdemu, kto planuje żeglować po danym akwenie.
Pytamy o mariny, kotwicowiska, warunki na wodzie, organizację rejsu, jachty i miejsca, które warto odwiedzić. Zaglądamy też tam, gdzie nie zawsze dociera klasyczny przewodnik.
Bo najlepsze rekomendacje często pochodzą od tych, którzy już tam byli >>> WIĘCEJ.
Posty w kategorii
Okiem skippera: Turcja 2026
Rozmawiamy z Tomkiem Sosinem, który właśnie zakończył rejs w Turcji na Bavarii cruiser 46... więcej »
zobacz więcejOkiem skippera: Seszele 2026
O żeglowaniu, ciekawych miejscach i tym, co najbardziej zapadło w pamięć rozmawiamy ze Stanisławem... więcej »
zobacz więcejOkiem skippera: Sardynia 2026
O tym co fajnego jest w żeglowaniu na Sardynii opowiada DjMacu, dzieląc się wrażeniami... więcej »
zobacz więcej




