|
|
|
Był to niezapomniany rejs! Po banalnym pływaniu w Chorwacji, fiordy wzbudzają w czlowieku nabozne uczucia.
Mam 65 lat, przed rejsem nie znalem nikogo z zalogi. Zaloga byla wspaniala i wyrozumiala dla starszego pana, ktory na dodatek plynął z aparatem do oddychania. Przydzielili mi bez losowania kabinę z najkrótszą odległością do gniazda 12V i tolerowali nieobecność w czasie późnowieczornych biesiad. Jestem zeglarzem mazurskim od wielu lat i potrafię ocenić łódkę. "Jam Session" jest jachtem niesamowitym, plynie na żaglach bez wiatru, pięknie, ostro. Nie wali dnem o fale, wchodzi miękko, w czasie bardzo trudnej żeglugi, przy 8 st. B kokpit byl suchy! Rejs rozpoczęliśmy w Bergen. Urocze miasteczko z drewnianymi domkami i przepięknym widokiem po wjechaniu kolejką na górę. Cale stare Bergen to teraz skansen, warto zobaczyc. Widoki niesamowite. Nie można tego opisać, trzeba popłynąć. Norwegowie bardzo przyjaźni, cumowalismy przy prywatnych kejach za dziękuję. Pogoda byla od słonca i ciepla az do sztormu ostatniego dnia, fantastyczne przezycie. Z praktycznych wskazowek : rezerwowalem w styczniu, bilet Norwegian do Bergen w obie strony kosztowal 600 PLN. Warto zabrać na pierwszy wieczor jakiś chleb itd, ale wiecej nie ma sensu, gdyż opowiesci o strasznych cenach w Norwegii są przesadzone. W Bergen wszystko mozna kupić w supermarkecie ( nazwy zapomniałem). Organizacja rejsu wzorowa, podziękowania dla p. Piotra z "Punta". Wczesniej wynajmowalismy via "Punt" jachty w Chorwacji i bylem w grupie znajomych, z ktorych jeden z nas byl skiperem. To jest lepsze i tansze rozwiazanie, ale nie zawsze mozliwe. Ogolnie rejs po fiordach byl wspaniały i każdy, kto kocha zeglarstwo powinien tego zakosztować. Pozdrawiam.
Galeria z rejsu: "Jam Session" fiordy 26.6-3.7.2010