Martynika Le Marine i nasz Lavezzi 40 (czarter z Kiriakolis)
marina
Wiągamy banderę i w drogę!!!
Pierwsze znajomości z "tubylcami" Będą nam towarzyszyć przez cały rejs
..... i nasz kolejny przyjaciel
St. Lucia i charakterystyczne dla wyspy wulkaniczne stożki tzw.Pitonsy
Miasteczko Soufriere na St Luci.W tej knajpce skiperzy wyszynk mają za darmo. W takim razie właśnie tutaj czekam na swoją załogę
słońce mocno przygrzewa, trzeba koniecznie przylepić na nosek listek..
w miejscowym ogrodzie botacznym
każda z roślin nas urzeka,chociaż niektóre znamy w wersji doniczkowej
żeby się tylko nie zgubić
żegnamy Pitonsy, kierunek St.Vincent
zaczyna bujać
.. po kilku godzinach ostrej jazdy ukazuje nam się zatoka Piratów Wallilabou Bay
zwiedzamy zatokę,gdzie sa liczne pozostałości po kęconym nam filmie "Piraci z Karaibów"
no i w dalszym ciągu śladami Jacka Sparrowa
kolejne rekwizyty,
wieczorami romantyczne zachody słońca
przypłynał sklep, trzeba coś kupić na śniadanie
nie ma tłoku, ale nie jesteśmy sami
kanjpka u Benniego w Chatobellere
Marigot Bay na St. Lucia, chyba jednak za elegancko jak na nasze zwyczaje
Marigot Bay, tutaj uzupełniamy zapasy
no i koljne żeglarskie spotkania
Tobago Cays, jesteśmy w raju?
wysepka Jamesby, może by tu zamieszkać?
chyba nie...
jesteśmy jedynymi plażowiczami na wyspie
czas na lunch, własnie przypłynęły zamówione przz nas lobstery
Petite Tabac
i sporo do podziwiania pod wodą
ciekawe ile wynosi tutaj czynsz?
i już jesteśmy na Union Island
centrum handlowe na wyspie
pierwszy ( i jedyny w tym rozmiarze) sukces wędkarski
troche wieje
wyspa Mayrou
wsypa Moustique i słynny Basil Bar
kierunek Bequia
zatoka Admiralicji, tu trzeba być!
miejscowy bazar, wszystko w tonacji reggae
polecam wszystkim, zwłaszcza zimą